marcin ryszard pusty

strona autorska

GDY RODZI SIĘ DESZCZ

GDY RODZI SIĘ DESZCZ….

wody kropla tak jasna

z podniebień opada

czy wiatr rosę tam strąca

w chmur głębokich sadach?

światła na liściu rozbłysk

co zawisł w swej drodze:

perłą ciszy przeczystej

opalem przestworzy

nieba w nim się odbija

kopuła: wysoka…

nagle szelest – i spływa

jaśniejąc jak zorza

drążąc miękkość kwiatu

po łodyg spętlenie

wahając się, zadrży

nim uderzy w ziemię

a potem – już następna

następna znów i dalej

tysiącem i milionem

pereł kaskadami

werblem ptasich śpiewów

strumień środ korzeni

strużki srebrne złączone

w leśnym tańcu cieni

aż bieli potokiem

z szumem z urwisk zleci

mgiełkę na kamiennym progu

płomień zórz roznieci

i się w doliny rzuci

przez głazy i piargi

aż w jezioro upadnie

zasłuchane w skargi

ptasie i owadzie brzęczenia

przed świtem

o zaszkleniu porannym

lodu nienasyceń

o tych kwiatach co mróz im

płatki obciął cięciem

ostrza swoich ust ostrym

miłosnym zaklęciem

a tam dalej już powoli

przepływa przez tamę

idzie w dół spokojniejsza

dziewczyna nad ranem

obejmując istnienie

w konwalii dotyki

łąki trawą zielone

runem pieśni miłych

i urasta – i krzepnie – i w rzekę

narasta

coraz głębsza mroczniejsza

potężniejsza i straszna

a człowieczych rąk chaty

rosną u jej brzegów

już niepomne że kroplą

z nieba była kiedyś

i odpływa daleko

w nieznany krąg zdarzeń

co przyniosą poranki

zmierzchy i witraże

nieba chmur! nieba gwiazdy!

deszczu zaistnienia

ona jest tak jak miłość

wciąż płynie i zmienia

nas….

MP, 19.05.2025 r.

Categories:

Tags:


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *