EPISTO
myślę cóż że powrócę
do sztuki listów pisania
na papeterii pachnącej
zapachem na przyszłość nadziei
w tych czasach ezoterycznych
nawet gdy miłość jest zdalna
słów kilka skreślonych ręcznie
wszystko może powiedzieć
pierwszy napiszę do ojca
co tyle lat nie jest z nami
i tylko na łąkach wspomnień
można go jeszcze spotykać
może taki list zwykły
będzie erzacem rozmowy
która urwana w pół zdania
zimowym oddechem świtu
drugi wyślę do matki
może go zdąży przeczytać
zanim się zgubi w powodzi
codziennych zdarzeń melodii
zanim czas niczym gąbka
w pył zetrze nasze notatki
w świecie który przemija
jak karty sczytanej książki
trzeci nakreślę do brata
co śmiało w przyszłości kroczy
cyfrowej zdolności bytów
do rozumienia istnienia
i chociaż tak tęskni do ludzi
to zdrowo sobie dał spokój
z akcentem emocjonalnym
na dziwne twarze człowieka
czwarty i piąty do synów
wyrzezam je jednocześnie
może z szaf wyjmą po latach
jak egzotyczne wspomnienie
parę słów szczerych i ciepłych
oprócz tego – że kocham
tak trudno bedzie nie istnieć
i nie móc za nimi tęsknić
i jeszcze ten do przyjaciół
by trwali pomimo wszystko
że póki się razem trzymamy
wiatr nam nie wyrwie korzeni
i by jak te drzewa potężne
światło przez liście przejrzyste
srebrzystych nadziei księżyców
nadal siali na ziemi
starczy wciąż atramentu
by pisać jeszcze do ludzi
adresując kopertę:
do każdego Człowieka
nie tracąc wcale nadziei
ze kiedyś ktoś go odbierze
w świecie lepszym piękniejszym
który w przyszłości czeka
a potem muśnięciem palców
na bieli karty przeczystej
bez jednej kropli inkaustu
ostatni list – on do Ciebie
niech pustka Wszechświata koperty
obejmie uczucia me wszystkie
i słowo każde z tych które
mówię – bo chcę – Ci powiedzieć
MP, 14.05.2025 r.